Myśleć samemu

Tomasz Żuroch-Piechowski

luty 2, 2008

Remanent

Uchylę rąbka tajemnicy: felieton na grudzień piszę już w listopadzie, w grudniu na styczeń i tak dalej. Tak więc kiedy u Państwa jest luty, ja wciąż tkwię w okolicach Bożego Narodzenia, które właśnie obchodzą prawosławni Kaszubi, albo w pobliżu Trzech Króli, świętowanych przez resztę pomorskich rodaków. Mam nadzieję, że mnie szefowa nie prześwięci za to, że zdradzam sekrety redakcyjnej kuchni. Gdyby tak miało być, zobowiązuję się w ramach pokuty wykuć na pamięć pieśń „Tam gdze Wisła òd Krakòwa” razem z refrenem i straszyć nią kaszubskie dzieci. Chodzi oczywiście o mój wokal, a nie o przesłanie ideowe, które jest słuszne, skoro słuszne być musi. Vox populi vox Dei.
(więcej…)

Opublikowane jako: Pomerania

styczeń 17, 2008

(*) Pożegnanie Jehowy

Gabriel Piech był świadkiem Jehowy, dlatego miał imię po archaniele. Najwidoczniej jego rodzice sądzili, że są z nim spokrewnieni i postanowili to jakoś upamiętnić. Nikt nie chciał się z nim bawić. Koledzy wskazywali go palcami wrzeszcząc „Jehowa!”, zaś koleżanki wstydliwie odsuwały się na drugi plan, nie chcąc narobić sobie obciachu. Nie łudźcie się, większość waszych koleżanek ma to samo. Jeśli odstajecie od reszty towarzystwa, przypomną sobie, że właśnie muszą wyprowadzić krokodyla na spacer. I pójdą szukać krokodyla.

(więcej…)

Opublikowane jako: Prozac życia

(*) Stan wojenny

Razem z bratem pytaliśmy matkę czy stan wojenny jest tym samym co wojna. Stan wojenny był czymś nowym i nieznanym, natomiast wojna była oswojona i lubiana. Kojarzyła się z asem polskiego wywiadu, który pokonał Abwehrę, porucznikiem Hansem Klossem. Nie wiedzieliśmy czy stan wojenny będzie wojną z Niemcami, choć wydawało się to prawie oczywiste. Z kim mielibyśmy walczyć jeśli nie z nimi, naszym odwiecznym wrogiem? Wojna to wielka przygoda. Zabawa w policjantów i złodziei. Czułem się jak Clint Eastwood w Teksasie strzelający do gwałcicieli córki starego farmera, albo Philippe Marlowe ścigający bandziorów w zadymionych nocnych barach. Chciałem iść do wojska i zabijać Niemców. Nie miałem wątpliwości że należy to zrobić. Niemcy byli źli. Wiedziałem, że to łatwe zadanie, nawet dla dziecka. Niemcy byli także potwornie głupi. Na wszystkich filmach przegrywali z polskimi żołnierzami! Druga wojna światowa trwała tak długo, tylko z powodu fatalnego zbiegu okoliczności. Przecież oni dawali się kiwać naszym chłopcom przy byle okazji! Nie rozumiałem, dlaczego problemem było wykrywanie zdrajców.

(więcej…)

Opublikowane jako: Prozac życia

dziadek mój folksdojcz

słowa niechętnie nabierał
jak breję brunatną na łyżkę

zaklinał się na pamięć brata
dziadek mój folksdojcz
(więcej…)

Opublikowane jako: Wiersze

to się nigdy nie konczy

pewnego dnia przyszedłem do domu
okazało się że zbłądziłem
już tam nie mieszkałem

Hiob wierzył w Boga i Jego dobrą rękę
ja wierzę tylko że moje nieszczęście
jest po to by nie przytrafiło się tobie
(więcej…)

Opublikowane jako: Wiersze

Kaszëbë

Adonaj elohejnu
Boże zazdrosny
Panie gniewu i tęczy
który nie znosisz obcych bogów
rozchmurz swoje oblicze
w mojej ojczyźnie
nad brzegiem Małego Morza
oni nigdy nie byli
i nie będą obcy
(więcej…)

Opublikowane jako: Wiersze

święta kobieta

tata trzynasty rok spędza w archiwum
wszedł na drzewo genealogiczne i siedzi na nim

obrał kierunek niezgodny z prawem ewolucji
które mówi: zejdź na dół, wyprostuj się
i tańcz o wschodzie słońca
(więcej…)

Opublikowane jako: Wiersze

bez nazwy

idę tą drogą być może donikąd
puste noce puste dnie puste studnie

stare ewangelie włożą mi do trumny zamiast butów
bym nie doszedł bym nie dotrwał bym upadł

(więcej…)

Opublikowane jako: Wiersze

styczeń 13, 2008

gdzieś nad rzeką

przez lasy pola
śród ścieżek krętych
idę do Ciebie
(więcej…)

Opublikowane jako: Wiersze

listopad 18, 2007

Coś się kończy, coś się zaczyna

Opublikowane jako: Śmiech jest bronią (blog)
Następne »