Myśleć samemu

Tomasz Żuroch-Piechowski

czerwiec 13, 2006

Recydywa narodowego socjalizmu

Wiosna idzie, świat się zazielenił, dżdżownice wylazły z ziemi, a wraz z nimi nowi ministrowie. Co do tej pory było głęboko schowane, znalazło się na powierzchni. Wstydliwie skrywane przypadłości dziś są powodem do dumy, a brak kompetencji najwyższą cnotą. Wszystko w imię nowej Polski oraz lepszej przyszłości. O edukację naszych dzieci zadba Roman Giertych, który do tej pory dbał jedynie o edukację własnej żony, próbując wymusić na poznańskim egzaminatorze pozytywną ocenę.

Chciałbym w tym miejscu wyrazić solidarność (trudne słowo) z emerytem z Elbląga, na którego złożył donos (coraz łatwiejsze słowo) pewien wrocławianin, bo mu się dwa kacze kupry przesłane emailem skojarzyły z jaśniejącymi obliczami polskich polityków. Wielokrotnie zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. Oglądałem brzydkie zdjęcia na zakazanych serwerach, na których Nasz Kochany Pan Prezydent pokazany był bez należytej czci i honoru, siedząc na przykład obok Oskara z Ulicy Sezamkowej i szczerząc się w równie radosnym co on uśmiechu. Proszę niniejszym o wtrącenie mnie do karceru, gdzie nie będę miał możliwości oglądania Pana Prezydenta, Pana Leppera oraz Giertycha, też Pana co się zowie. Nie zasłużyłem na taką ojczyznę.
(więcej…)

Opublikowane jako: Pomerania

styczeń 20, 2006

Nasi polscy Niemcy i Pan Prezydent

Nordę odwiedzili niedawno goście z partnerskiego powiatu Trewir-Saarburg. Wciąż mam przed oczami następujący kadr: w Muzeum Ziemi Puckiej wisi obraz Antoniego Abrahama, który wali pięścią w stół na wersalskich salonach, jakby chciał wykrzyczeć: „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, ni dzieci nam germanił!” To plan drugi. Na planie pierwszym (z Abrahamem w tle) przemawiał starosta z Trewiru, który z dużym uznaniem wypowiadał się o dokonaniach kaszubskich gospodarzy. Nie wiem, czy Abraham przewidział taki rozwój wypadków, ale na pewno byłby zadziwiony wizytą „naszych” Niemców.

Gospodarze nie chcieli robić gościom przykrości i z dużym umiarem wypowiadali się o wojennych losach Pomorza, informując o reszcie kaszubskiej historii, przez co jej obraz był kulawy. Przyznam, że owa kurtuazja mocno mnie zirytowała – do momentu gdy okazało się, że goście w trakcie poprzednich wizyt zwiedzali Las Piaśnicki i to kilka razy. Od historii jednak nie uciekliśmy. Miła starsza pani z Partii Zielonych zapytała mnie, co działo się w czasie wojny na Kaszubach. Spytałem, czy naprawdę chce wiedzieć. Potwierdziła. Opowiedziałem o Szpęgawsku, Piaśnicy, Stutthofie i naszych dziadkach w Wehrmachcie. Chciała też wiedzieć, co się stało z Żydami na Pomorzu. „Nie masz już w Polsce żydowskich miasteczek” – powtórzyłem za poetą… Heide von Schütz zapytała ze smutkiem, dlaczego o tym nie mówimy i dodała, że Niemcy muszą znać swoją historię.

(więcej…)

Opublikowane jako: Pomerania

październik 6, 2005

Uśmiech DAM

Z sentymentem wracam pamięcią do wrześniowych dni, gdy moja skrzynka pocztowa zapełniała się korespondencją. Nie jakimiś tam mailami, czy esemesami, tylko kilogramami najprawdziwszego papieru. Któż do mnie nie pisał?! Donald Tusk, Jarosław Kaczyński, Jerzy Budnik, Jarosław Sellin, Zygmunt Orzeł, Kazimierz Plocke, Robert Strąk, Waldemar Bonkowski – „rolnik z Kaszub” i Joanna Senyszyn – profesor w lateksowym wdzianku. Wprawdzie ojciec mi mówi, żebym wystrzegał się nazwisk, bo można się komuś narazić, ale nie mogę nie pochwalić się tym nagłym zainteresowaniem moją nieskromną osobą. Już dawno nie czułem się tak doceniony! A z narażaniem się jest tak, że jak jedni biją po gębie, to drudzy głaszczą. Można to nawet polubić.

(więcej…)

Opublikowane jako: Pomerania

czerwiec 13, 2005

Ech, Kaszëbë, Kaszëbë… Znam, znam… Z Jarosławem Sellinem, członkiem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, rozmawia Tomasz Żuroch-Piechowski

– Sellin to typowo kaszubskie nazwisko…

– Jestem Kaszubą. Zarówno mój ojciec, jak i moja matka są Kaszubami. Rodzina ojca pochodzi z Wejherowa, matki – z Rumi, ale najgłębsze korzenie, bo jako historyk z wykształcenia trochę to badałem, sięgają Nordy, czyli północnych Kaszub. Rodzina mojej matki, z domu Bach, cofając się do XIX w., pochodzi z okolic Żarnowca i tam są pochowani moi przodkowie, na cmentarzu przy kościele benedyktynek.

– W kilka dni po śmierci papieża Jana Pawła II rozmawiamy o jego dziele. Miał Pan możliwość uczestniczyć w spotkaniu z nim jako rzecznik rządu RP za czasów premiera Jerzego Buzka. Kim dla pana osobiście był Ojciec Święty?

– Oczywiście był dla mnie następcą św. Piotra, to jest rzecz najważniejsza. A więc, jak to się określa, wikariuszem Chrystusa na Ziemi. Sam Jan Paweł II powiedział kiedyś, że Dzieje Apostolskie są w gruncie rzeczy księgą otwartą, choć znamy w Piśmie Świętym księgę o tym tytule, która ma zamkniętą liczbę rozdziałów. Ale apostołowie będą pracować na Ziemi aż do skończenia świata. Jednym z nich był z pewnością Karol Wojtyła. (więcej…)

Opublikowane jako: Pomerania

maj 13, 2005

*** [samotność krzyża]

samotność krzyża
miast zbliżać

oddala mnie
od Ciebie

jak mogłeś
Mu to zrobić

za moje winy

Opublikowane jako: Pomerania

maj 4, 2005

Uwolnienie ks. Pawła Czaplewskiego z KL Stutthof – czy na pewno cud?

Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł Krzysztofa Kordy „Pomorzanin >>pełną gambą< <” poświecony ks. Pawłowi Czaplewskiemu („Pomerania” nr 2/2005). Autor przywołał historię dość niezwykłego ocalenia ks. Czaplewskiego z KL Stutthof,

Korda przytoczył tę opowieść na podstawie trzech różnych źródeł: 1.) lakonicznej relacji samego ks. Czaplewskiego gdzie nie pada nazwisko Hitlera; 2.) relacji jego biografisty prof. Antoniego Czacharowskiego, z której wynika jakoby ks. Czaplewski sam się powołał na znajomość z Hitlerem; 3.) tradycji ustnej z parafii Miłobądz, wg której uwolnienie księdza było inicjatywą jego gosposi, która napisała w tej sprawie list do kancelarii Rzeszy.
(więcej…)

Opublikowane jako: Pomerania

marzec 11, 2005

19 Marca – Dzień Jedności Kaszubów

“Divide et impera” – dziel i rządź, to maksyma odzwierciedlająca sposób postępowania Rzymian wobec podbitych plemion. Zasada ta sprawadziła się w praktyce od starożytności – mam na myśli osądzenie Jezusa przez Sanhedryn i zatwierdzenie tego wyroku przez Piłata zarządcę okupowanej Judei, poprzez średniowiecze – podbój słowiańszczyzny połabskiej, najpierw przez plemiona germańskie, a później także przez słowiańskich ziomków, aż po czasy nam bliższe. Myślę m. in. o wypieraniu języka kaszubskiego z pomorskiego dworu książęcego i Kościoła przy pomocy kaszubskich elit, które przejęły bardziej dla siebie atrakcyjny model kultury niemieckiej, choć nikt ich do tego pałką nie przymuszał. Przynajmniej do czasu… Dlaczego o tym piszę? Ponieważ proces ten się nie zakończył, choć dziś kaszubski wypiera inna kultura – kultura masowa. Cooltoora… (więcej…)

Opublikowane jako: Pomerania

styczeń 15, 2005

Głos większości

Łaskawy los spełnił moje marzenia – po bez mała dwunastu latach zamieszkiwania w dawnej stolicy województwa pomorskiego, osiadłem na Kaszubach. Zachowam Toruń we wdzięcznej pamięci. Znajduje się tam mnóstwo kaszubskich śladów: kamienica z XVIII-wiecznym herbem kaszubskiego szlachcica Christoffa Yarck’a, zwana niegdyś Yarcken-Hoff. Tam uczył się zawodu dziennikarza Hieronim Derdowski i spotkał się z Florianem Ceynową. Jeszcze przed drugą światową wojną Polskie Radio nadawało z Torunia audycje w gwarze kaszubskiej (wiem, że kaszubski to język, ale wówczas większość wyznawała inny pogląd, a zawsze trzeba trzymać stronę większości), tam ukazała się pierwsza kaszubska powieść o pewnym wędrowcu, który woził książki na swojej taczce.
(więcej…)

Opublikowane jako: Pomerania