Myśleć samemu

Tomasz Żuroch-Piechowski

maj 28, 2006

Polska pomorska

Na tej ziemi nic nie jest proste, manichejczycy ponoszą tu klęskę za klęską

Kaszubi, żyjący w II Rzeczypospolitej na polsko-gdańsko-niemieckim pograniczu, znajdowali się „pomiędzy frontami” nie tylko ideologicznymi. Represje – choć jakościowo nieporównywalne zwłaszcza z okresem okupacji – dotykały ich także z polskiej
strony w PRL-u. Dziś tożsamość kaszubska przeżywa renesans.

Na stole leży czarno-biała fotografia. Przedstawia 8-letniego chłopca o wysokim czole, który w lewej ręce trzyma mikrofon, a w prawej – zdjęcie mężczyzny z przedziałkiem zaczesanym przez środek głowy oraz wąsikiem, modnym w latach 30. Chłopiec skierował zdjęcie ku sobie, jakby mówił do postaci z fotografii, zamiast prezentować ją uczestnikom szkolnej akademii z okazji 43. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

Mężczyzna na zdjęciu to mój pradziad Franciszek, zamordowany przez Niemców w Lesie Szpęgawskim pod Starogardem Gdańskim 11 listopada 1939 r. Nietrudno się domyślić, kim jest chłopiec, który wówczas jeszcze nie musiał nosić okularów. Rozmowa między mną a pradziadem toczy się do dzisiaj. Wtedy, w 1982 r., zamordowany przodek był mi szczególnie bliski: pytałem mamę, czy „stan wojenny” oznacza to samo, co „wojna”, oraz czy zabiją nas Niemcy. Mama prosiła, abym nie zadawał takich pytań i mówiła, że wszystko będzie dobrze.
(więcej…)

Opublikowane jako: Tygodnik Powszechny