Myśleć samemu

Tomasz Żuroch-Piechowski

wrzesień 27, 2007

Czy Kaszubi są separatystami?

Mój artykuł o powyższym tytule, będący polemiką z Tomaszem Szczepańskim, ukazał się we wrześniowym numerze “Magazynu Obywatel”, który właśnie trafia do kiosków.

Co do mnie – jestem zdeklarowanym kaszubskim separatystą. Separuję się od głupoty moich drogich kaszubskich ziomków oraz braci Polaków (i braci Moskali).

O polityce nie piszę, bo to nudne. Śmieszy mnie jedynie, że kret KGB został doradcą prezydenta RP. Ciekawych dożyliśmy czasów…

Opublikowane jako: Obywatel

kwiecień 16, 2007

W sprawie „Polaków” w Wehrmachcie i SS

Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł Cezarego Gmyza „Nasi obcy” („Wprost” nr 16/2007) – o… no właśnie? O kim? Podtytuł „Polacy zgermanizowani w XIX wieku robili karierę w Wehrmachcie i SS” nie odzwierciedla w pełni rzeczywistości. Autor artykułu powołał się m. in. na moje ustalenia dotyczące Ericha von dem Bach-Zelewskiego, stąd pozwolę sobie na kilka słów dopełnienia. (więcej…)

Opublikowane jako: Śmiech jest bronią (blog)

kwiecień 6, 2007

Reanimacja Kaszubów we “Więzi”

Najnowszy numer miesięcznika “Więź” (4 (582)/2007), ukazujący się pod tytułem przewodnim “A to Polska właśnie” poświęcony jest mniejszościom narodowym, w tym Kaszubom i Ślązakom.

„Polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie” – pisał Jan Paweł II w książce „Pamięć i tożsamość”. Różnorodność przez wieki tworzyła specyfikę i bogactwo naszej ojczyzny. Idea Polski jagiellońskiej – otwartej, gościnnej i zamieszkałej przez różne nacje, kultury i religie – wciąż jednak z trudem zdobywa należne jej miejsce w życiu Rzeczypospolitej. (więcej…)

Opublikowane jako: Więź

styczeń 25, 2007

Swastyka na czole wyryta

We wspólnej mogile pod Starogardem Gdańskim spoczęli obok siebie księża-Polacy i księża-Niemcy

„Z dwojga złego wolę las niż pole bitwy” – powiedział Merry Brandybuck, jeden z bohaterów Tolkienowskiej sagi „Władca Pierścieni”, gdy wraz z Pippinem Tukiem próbowali wymknąć się z rąk orków. Ta historia zakończyła się dobrze. W kraju Pomorzan las też miał ducha opiekuńczego. A z czasem Kaszubi, Kociewiacy i Borowiacy przemianowali na Matkę Bożą poczciwą Borową Cotkę.

Pamięci księdza Juliana Piechowskiego z Jabłowa, zamordowanego w Szpęgawsku 16 października 1939 r.

Starzy ludzie zachowali pamięć o tym, jak wyglądała Cotka: to miła staruszka, jej szata czerwona jak pień sosny i przepasana zielonym pasem z igliwia. Na czole ma diadem z szyszek, w lewej ręce dźwiga kosz z owocami lasu, w prawej kij, którym się podpiera. Ślad kultu Borowej Cotki przetrwał w ludowych pieśniach maryjnych, dlatego wiemy, że wystarczyło przewiązać się jej pasem, aby ochronić się przed robactwem.

Jesienią 1939 r. ten rytuał nie zadziałał. Właściwie nie wiadomo dlaczego. Może pobożni Pomorzanie już o nim zapomnieli i weszli do lasu bez ochrony? Zamiast pasa Borowej Cotki pojawiły się pożółkłe liście, butwiejące igliwie i robactwo. Ta historia nie zakończyła się dobrze. (więcej…)

Opublikowane jako: Tygodnik Powszechny, Śmiech jest bronią (blog)