Myśleć samemu

Tomasz Żuroch-Piechowski

sierpień 23, 2006

Grassiści

Ku mojemu zaskoczeniu i nieskrywanej przyjemności, “Tygodnik Powszechny” wydrukował mój felieton o Günterze Grassie, który po prostu posłałem mailem do redakcji, nie ucinając ani jednego słowa. Wchodząc na stronę “Tygodnika” przetarłem oczy ze zdumienia, widząc że znajduje się na centralnym miejscu. Podobnie było w “Onet Kiosku” czy dziś na “Wirtualnej  Polsce”. Tekst budzi liczne emocje wśród czytelników, z których znaczna część solidaryzuje się z moim stanowiskiem. Inna część pastwi się nad moim nazwiskiem (von Piechowski), co sprawia mi niekłamaną uciechę. Całe szczęście, że nie mamy żądnej okupacji, bo pewnie już by szły donosy do “służb”. (więcej…)

Opublikowane jako: Śmiech jest bronią (blog)

sierpień 16, 2006

Günter Grass nie żyje?!

Sprawa służby Güntera Grassa w Waffen-SS nadal zaprząta uwagę polskich i niemieckich mediów. Z zalewu artykułów na ten temat warto zwrócić uwagę na dzisiejszą publikację pisma “Die Welt” pt. “Flucht nach vorne?”, które zastanawia się, czy wyznanie Grassa na temat wojennej przeszłości było “ucieczką do przodu”, zanim by ją upublicznili historycy. Informacje na temat jego służby w Waffen-SS znajdują się bowiem w źródłach tzw. Archiwum Nazistowskiego (NS-Archiw) dawnego Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego NRD, które liczy ponad 800.000 dokumentów.

(więcej…)

Opublikowane jako: Śmiech jest bronią (blog)

czerwiec 27, 2006

Austriacy i Kaszubi

Otrzymałem dziś sympatyczny list od dyrektora Austriackiego Forum Kultury w Warszawie Dr. Waltera Marii Stojana, oto jego treść:

Warszawa, 19.06.2006

Szanowny Panie!

W imieniu Karla Markusa Gaussa i Kurta Kaindla chciałbym wyrazić nieco spóźnione podziękowania za nasze interesujace spotkanie 9 kwietnia 2006 r. w Gdańsku.

Dzięki Pana wspaniałej organizacji mogliśmy zapoznać się z bogatym życiem kulturowym Kaszubów i jego historycznym rozwojem.

(więcej…)

Opublikowane jako: Śmiech jest bronią (blog)

czerwiec 13, 2006

Recydywa narodowego socjalizmu

Wiosna idzie, świat się zazielenił, dżdżownice wylazły z ziemi, a wraz z nimi nowi ministrowie. Co do tej pory było głęboko schowane, znalazło się na powierzchni. Wstydliwie skrywane przypadłości dziś są powodem do dumy, a brak kompetencji najwyższą cnotą. Wszystko w imię nowej Polski oraz lepszej przyszłości. O edukację naszych dzieci zadba Roman Giertych, który do tej pory dbał jedynie o edukację własnej żony, próbując wymusić na poznańskim egzaminatorze pozytywną ocenę.

Chciałbym w tym miejscu wyrazić solidarność (trudne słowo) z emerytem z Elbląga, na którego złożył donos (coraz łatwiejsze słowo) pewien wrocławianin, bo mu się dwa kacze kupry przesłane emailem skojarzyły z jaśniejącymi obliczami polskich polityków. Wielokrotnie zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. Oglądałem brzydkie zdjęcia na zakazanych serwerach, na których Nasz Kochany Pan Prezydent pokazany był bez należytej czci i honoru, siedząc na przykład obok Oskara z Ulicy Sezamkowej i szczerząc się w równie radosnym co on uśmiechu. Proszę niniejszym o wtrącenie mnie do karceru, gdzie nie będę miał możliwości oglądania Pana Prezydenta, Pana Leppera oraz Giertycha, też Pana co się zowie. Nie zasłużyłem na taką ojczyznę.
(więcej…)

Opublikowane jako: Pomerania

maj 28, 2006

Polska pomorska

Na tej ziemi nic nie jest proste, manichejczycy ponoszą tu klęskę za klęską

Kaszubi, żyjący w II Rzeczypospolitej na polsko-gdańsko-niemieckim pograniczu, znajdowali się „pomiędzy frontami” nie tylko ideologicznymi. Represje – choć jakościowo nieporównywalne zwłaszcza z okresem okupacji – dotykały ich także z polskiej
strony w PRL-u. Dziś tożsamość kaszubska przeżywa renesans.

Na stole leży czarno-biała fotografia. Przedstawia 8-letniego chłopca o wysokim czole, który w lewej ręce trzyma mikrofon, a w prawej – zdjęcie mężczyzny z przedziałkiem zaczesanym przez środek głowy oraz wąsikiem, modnym w latach 30. Chłopiec skierował zdjęcie ku sobie, jakby mówił do postaci z fotografii, zamiast prezentować ją uczestnikom szkolnej akademii z okazji 43. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

Mężczyzna na zdjęciu to mój pradziad Franciszek, zamordowany przez Niemców w Lesie Szpęgawskim pod Starogardem Gdańskim 11 listopada 1939 r. Nietrudno się domyślić, kim jest chłopiec, który wówczas jeszcze nie musiał nosić okularów. Rozmowa między mną a pradziadem toczy się do dzisiaj. Wtedy, w 1982 r., zamordowany przodek był mi szczególnie bliski: pytałem mamę, czy „stan wojenny” oznacza to samo, co „wojna”, oraz czy zabiją nas Niemcy. Mama prosiła, abym nie zadawał takich pytań i mówiła, że wszystko będzie dobrze.
(więcej…)

Opublikowane jako: Tygodnik Powszechny

styczeń 20, 2006

Nasi polscy Niemcy i Pan Prezydent

Nordę odwiedzili niedawno goście z partnerskiego powiatu Trewir-Saarburg. Wciąż mam przed oczami następujący kadr: w Muzeum Ziemi Puckiej wisi obraz Antoniego Abrahama, który wali pięścią w stół na wersalskich salonach, jakby chciał wykrzyczeć: „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, ni dzieci nam germanił!” To plan drugi. Na planie pierwszym (z Abrahamem w tle) przemawiał starosta z Trewiru, który z dużym uznaniem wypowiadał się o dokonaniach kaszubskich gospodarzy. Nie wiem, czy Abraham przewidział taki rozwój wypadków, ale na pewno byłby zadziwiony wizytą „naszych” Niemców.

Gospodarze nie chcieli robić gościom przykrości i z dużym umiarem wypowiadali się o wojennych losach Pomorza, informując o reszcie kaszubskiej historii, przez co jej obraz był kulawy. Przyznam, że owa kurtuazja mocno mnie zirytowała – do momentu gdy okazało się, że goście w trakcie poprzednich wizyt zwiedzali Las Piaśnicki i to kilka razy. Od historii jednak nie uciekliśmy. Miła starsza pani z Partii Zielonych zapytała mnie, co działo się w czasie wojny na Kaszubach. Spytałem, czy naprawdę chce wiedzieć. Potwierdziła. Opowiedziałem o Szpęgawsku, Piaśnicy, Stutthofie i naszych dziadkach w Wehrmachcie. Chciała też wiedzieć, co się stało z Żydami na Pomorzu. „Nie masz już w Polsce żydowskich miasteczek” – powtórzyłem za poetą… Heide von Schütz zapytała ze smutkiem, dlaczego o tym nie mówimy i dodała, że Niemcy muszą znać swoją historię.

(więcej…)

Opublikowane jako: Pomerania

październik 6, 2005

Uśmiech DAM

Z sentymentem wracam pamięcią do wrześniowych dni, gdy moja skrzynka pocztowa zapełniała się korespondencją. Nie jakimiś tam mailami, czy esemesami, tylko kilogramami najprawdziwszego papieru. Któż do mnie nie pisał?! Donald Tusk, Jarosław Kaczyński, Jerzy Budnik, Jarosław Sellin, Zygmunt Orzeł, Kazimierz Plocke, Robert Strąk, Waldemar Bonkowski – „rolnik z Kaszub” i Joanna Senyszyn – profesor w lateksowym wdzianku. Wprawdzie ojciec mi mówi, żebym wystrzegał się nazwisk, bo można się komuś narazić, ale nie mogę nie pochwalić się tym nagłym zainteresowaniem moją nieskromną osobą. Już dawno nie czułem się tak doceniony! A z narażaniem się jest tak, że jak jedni biją po gębie, to drudzy głaszczą. Można to nawet polubić.

(więcej…)

Opublikowane jako: Pomerania

czerwiec 13, 2005

Ech, Kaszëbë, Kaszëbë… Znam, znam… Z Jarosławem Sellinem, członkiem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, rozmawia Tomasz Żuroch-Piechowski

– Sellin to typowo kaszubskie nazwisko…

– Jestem Kaszubą. Zarówno mój ojciec, jak i moja matka są Kaszubami. Rodzina ojca pochodzi z Wejherowa, matki – z Rumi, ale najgłębsze korzenie, bo jako historyk z wykształcenia trochę to badałem, sięgają Nordy, czyli północnych Kaszub. Rodzina mojej matki, z domu Bach, cofając się do XIX w., pochodzi z okolic Żarnowca i tam są pochowani moi przodkowie, na cmentarzu przy kościele benedyktynek.

– W kilka dni po śmierci papieża Jana Pawła II rozmawiamy o jego dziele. Miał Pan możliwość uczestniczyć w spotkaniu z nim jako rzecznik rządu RP za czasów premiera Jerzego Buzka. Kim dla pana osobiście był Ojciec Święty?

– Oczywiście był dla mnie następcą św. Piotra, to jest rzecz najważniejsza. A więc, jak to się określa, wikariuszem Chrystusa na Ziemi. Sam Jan Paweł II powiedział kiedyś, że Dzieje Apostolskie są w gruncie rzeczy księgą otwartą, choć znamy w Piśmie Świętym księgę o tym tytule, która ma zamkniętą liczbę rozdziałów. Ale apostołowie będą pracować na Ziemi aż do skończenia świata. Jednym z nich był z pewnością Karol Wojtyła. (więcej…)

Opublikowane jako: Pomerania

maj 13, 2005

*** [samotność krzyża]

samotność krzyża
miast zbliżać

oddala mnie
od Ciebie

jak mogłeś
Mu to zrobić

za moje winy

Opublikowane jako: Pomerania

maj 4, 2005

Uwolnienie ks. Pawła Czaplewskiego z KL Stutthof – czy na pewno cud?

Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł Krzysztofa Kordy „Pomorzanin >>pełną gambą< <” poświecony ks. Pawłowi Czaplewskiemu („Pomerania” nr 2/2005). Autor przywołał historię dość niezwykłego ocalenia ks. Czaplewskiego z KL Stutthof,

Korda przytoczył tę opowieść na podstawie trzech różnych źródeł: 1.) lakonicznej relacji samego ks. Czaplewskiego gdzie nie pada nazwisko Hitlera; 2.) relacji jego biografisty prof. Antoniego Czacharowskiego, z której wynika jakoby ks. Czaplewski sam się powołał na znajomość z Hitlerem; 3.) tradycji ustnej z parafii Miłobądz, wg której uwolnienie księdza było inicjatywą jego gosposi, która napisała w tej sprawie list do kancelarii Rzeszy.
(więcej…)

Opublikowane jako: Pomerania
« Poprzednia stronaNastępne »